Sample Image




jak hypochondryk, którego lada drobnostka napełnia szaloną trwogą o życie.
Ponieważ talerze były już puste a w minach było coś pożegnalnego, Mietuś, zapytawszy, czyby nie "skoczyć" po co do apteki, oddalił się dyskretnie.
Rosołówski.
czekający tylko na jego wyjście, zerwał się i zaklął wysokim falsetem:
— Ależ do stu tysięcy dyabłów! ja jestem chory!!., czy słyszysz?...
Żona trzymała się także za brzuch teraz, po wyjściu brata, i wijąc się na krześle, stękała przez zaciśnięte zęby:
— Ach!... ja także!... ja także!...
— Co myśmy zjedli za truciznę ?...
— Żadnej trucizny... — zawodziła boleśnie — ale za dużośmy zjedli tej marynaty... Za dużo i za prędko... Ja prawie nie gryzłam...
— Ja też...
— A widzisz?... Nie ma nic zdradliwszego nad rybo...
Zgodzili się, na to wkrótce i przeklinali ją,.
Skutki obżarstwa objawiały się coraz jaskrawiej a pokój, obok jęków, napełniać poczęły wzajemne utyskiwania i wyrzuty, kto winien nierozważnemu wybrykowi, kto kogo powinien
był ostrzedz.
Minorowy duet jęków przerywały gwałtowne wybuchy gniewu tenora, który w formie tragicznych recitatiwów trwonił lekkomyślnie najpiękniejsze nuty swego wysokiego regestru,
stanowiące jego chleb i wielkość.
Cała jednak wściekłość obojga zwróciła się na Mietka.
Bo to on winien był wszystkiemu!
Nie mogła była bestya przyjść o zwykłej godzinie, zanim zasiedli do tej nieszczęsnej marynaty?...
Byliby się z nim podzielili, byliby zjedli mniej a przedewszystkiem lepiej żuli
i nie pochorowaliby się...
Ale ten pieczeniarz zawsze im depce po piętach, tylko wtenczas go nie ma, kiedy najbardziej potrzebny.
I dlatego to kryli się przed nim z tą rybą, dlatego że jest natrętnym głodomorem i wyjadaczem. Bydlę.
Dolegliwości stawały się coraz przykrzejsze.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>