Sample Image




Było to w zimie, u samego zenitu mroźnej zimy i szalonego karnawału.
Tańczyłem owego roku wiele i pewnego wieczora zapotrzebowałem na dzień następny na gwałt fraka, oddanego krawcowi właśnie do odprasowania.
Aby go mieć na czas, zapiąłem się szczelnie w paltot, naciągnąłem czapkę na uszy, wsunąłem ręce w kieszenie i puściłem się na drugi koniec miasta przez mróz siarczysty,
który ściskał mi nos, szczypał w policzki, wbijał się w całe ciało tysiącem lodowatych igiełek i wstecz zaganiał, do pieca, do łóżka, przed tą wyprawą milową w godzinie snu
wszystkich ludzi rozsądnych.
Lecz czemże jest w dwudziestym roku życia zdrowa noc w ciepłej, miękkiej pościeli wobec widoków kilkugodzinnego męczenia anemicznych panien waryackiemi skokami wszystkich tańców w
ciasnocie i zaduchu jakiegoś małego mieszkanka, w którem swąd taniej kolacyi mięsza się z kakofonią starego fortepianu ?!..
Kiedym, na wskroś przeziębły, stanął u celu, brama domu już była zamkniętą.
Odszukuję rękojeść dzwonka i pociągam za nią z energią człowieka dygocącego z zimna, zaklinając w duszy stróża, aby otwierał bez zwłoki.
Nim to nastąpi, poczynam tupać nogami w bruk z całej siły.
W tem słyszę z tyłu, od strony ulicy, uprzejme:
— Za pozwoleniem pana...
Odwracam się — trzy męzkie
postacie, trzech podstarzałych ichmościów stoi tuż za mną. Uchylili czapek.
Najbliższy, wysoki, wygolony, chudy, z ogromnym jezuickim nosem, wystrzelającym pomiędzy szkiełkami okularów na kształt dzióba, i z długim, nagim karkiem, wysuwającym się z
kołnierza futra jak naga szyja kondora z kołnierza z piór, zbliża się i rzecze w tonie przyjaznej prośby:
— Nie chodź pan tam...
Wytrzeszczyłem oczy, nie mogąc
pojąć żądania.
— Dokąd?
— Do tego domu...
— Dlaczego ?
— Prosimy pana...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>