Sample Image




W jego głosie był słodki, łagodny nacisk, tamci zaś dwaj, jeden z gęsta, jak bór brodą, drugi z ogromnym, teatralnym brzuchem, schowani w swe futra, zakapturzeni czapkami
wsuniętem! na uszy, jak postacie z sensacyjnych romansów, poparli go maskaradowemi glosami czule:
— Prosimy bardzo... Wytężywszy całą, przytomność,
starałem się zoryentować.
Czego oni chcą?... Na figlarzy wydawali się, za starzy, za przyzwoicie ubrani, za trzeźwi. Na tajnych agentów za dobroduszni. Więc co to znaczy?...
Oświadczyłem po chwili swobodnie:
— Ten powód mi nie wystarcza.
Kondor przystąpił wówczas do
mnie i kładąc delikatnie rękę na mym rękawie, wyrzekł z uczuciem:
— Nie wystarcza panu, że trzej poważni, siwowłosi ludzie, z których każdy
mógłby być twoim ojcem, proszą, abyś zaniechał swego zamiaru?...
— Naturalnie że nie! Mam w tym domu interes...
— "Interes"!...
— powtórzyli w fałszywym akordzie wszyscy trzej jak echo.
Kondor zaś spojrzawszy na mnie łzawo z ojcowskim wyrzutem, dodał ciepłym tonera matki:
— Nie zasłaniaj się pan interesem... My przecież znamy tego rodzaju interesa...
Wiek pański dostatecznie to objaśnia...
Niechże pańska nieszczerość, szlachetnym podyktowana wstydem, sama otworzy ci oczy i poprze w twem sercu prośbę starych, przychylnych choć obcych łudzi, którzy ojcowskim głosem
radzą: nie chodź tam!...
Byłem wściekle zaintrygowany, lecz byłem i zmarznięty.
Moja imaginacya zaczynała pracować, zapędzając się w setki domysłów, lecz zimno paraliżowało jej lot.
Chcąc wyjść jak najprędzej z głupiej sytuacyi, zawołałem w końcu z energią:
— Przeciwnie! pójdę panie i to niezwłocznie.
To rzekłszy, wyciągnąłem rękę do dzwonka, bo brania nie otwarła się dotąd.
Ale jegomość z długim nosem i karkiem zastąpił mi drogę, wygłaszając jak z ambony:
— Młodzieńcze! Nie rób nam ani sobie tej krzywdy! Czyż my nie chcemy pańskiego dobra?...
— Czyście panowie powaryowali?!... Co to za żarty?!...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>