Sample Image




Bo to: podbierał mi bestya cygara, kradł koniak, wysypiał się na mem łóżku, używał ukradkiem mej bielizny i garderoby, wyzyskiwał mój gniew, podstawiając się pod policzki, za
które mu płaciłem według taksy, i mój humor, wyłudzając odemnie całkiem świeże jeszcze krawaty i kapelusze a teraz... teraz !..
Przez tydzień obsługiwał mnie stróż.
Kubuś, któremu złorzeczyłem z całej duszy, wzdychając jednocześnie, aby wrócił i uwolnił mnie od tego niedołęgi, nie pokazywał się wcale. Może sobie wynalazł nową służbę?
!... Przeląkłem się, czym nie był względem niego i jego winy zbyt ostry.
Po tygodniu istnych mąk otrzymuję list, nagryzmolony nieznanym mi ale bardzo nikczemnym charakterem.
Otwieram i czytam:
"Wielmożny Dobroczyńco!"
— dalej cztery ćwiartki nieczytelnych kleksów, podpisane: "całuję rączki i czekam na odpowiedź, wierny aż do zgonu Jakób Fiutek.
"
W liście tym błagał mnie, o ile się zdaje o przebaczenie i dawał do zrozumienia, że ma jakąś prośbę, od której zawisł jego "los".
Budzę się nazajutrz po tym liście
— mój Kubuś uwija się w sypialni z moją garderobą, jak gdyby między nami nic nigdy nie zaszło.
— A ty tu co robisz gałganie jeden?
— wołam marszcząc się.
jak najgroźniej, aby nie poznał, jak jestem jego powrotowi rad, i wydzierając mu rękaw mej nocnej koszuli, który uważał sobie za obowiązek poślinić nieco na dzień dobry, skoro
tylko zobaczył moje otwarte oczy.
— Przyszedłem prosić, żeby pan był taki łaskawy i wzion mnie nazad — wyjąknął błagalnie.
— Idź do dyabła!...
Takich łajdaków zamyka się do kryminału, niedopiero żeby ich napowrót brać do służby.
— Już nigdy więcej nie będę...
— Spodziewam się, że nie. Przynajmniej nie u mnie...
Zaczął szlochać, ocierając łzy czy udając, że je ociera, memi spodniami, które właśnie miał w ręku.
— Ja pana, proszę pana, nie chciałem zgniwać, jak se zbawienia pragnę..
.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>