Sample Image




aby w tym królewskim przybytku sztuki, na tej scenie, gdzie rozbrzmiewał głos gwiazd, gdzie stąpali najwięksi, i on złożył ofiarę z tchu swej piersi i bicia swego serca na znak
bezgranicznej czci i zapału dla Tej, która tak potężnie włada duszami, która swym blaskiem opromienia życie, dla tej niepokalanej i jaśnie wielmożnej, której głodno wzniosłości
i piękna mrowie ludzkie zbudowało te katedry złocistą jak bogom buduje kościoły i do której stóp ciśnie się tłumnie niby przed ołtarze bogów, nie zawsze zdolne całkowicie
pojąć ją, ocenić, odczuć, ale zawsze, zawsze potrzebując jej i pragnąc jak życiodawczych blasków słońca, wszech dóbr szafarza...
Z zapałem wziął się do pracy.
Rola jego wynosiła tylko czterdzieści wierszy, lecz był w niej ustęp, za który aktorzy zbierali oklaski. Zbierze ich całą burzę!
Pierwszy raz w życiu się uczył.
Kul jak nowicyusz, zelektryzowany dopięciem celu.
Jakże się śmiano na próbie z jego zmanierowanego patosu, który odbijał tak pociesznie od przyćmionej gry stołecznych kolegów, oszczędzających na wieczór nerwy i gardła.
Imitowano go w kulisie, pokazywano potem palcami, kiedy się wczytywał w swe nazwisko na wszystkich, oblepiających mury dokoła gmachu afiszach.
Nie czuł swej śmieszności, nie nie dbałby o nią. Czyż prawdziwie szczęśliwi ją czują?
Wieczór oszołomił go do reszty, wzmagając jego niezwykły nastrój aż do gorączki.
Na pierwszy akt poszedł między publiczność.
Ogrom i przepych widowni, napełnianie się sali, podniecający szmer ciżby, która przynosiła w warze krwi, w spotęgowanem przez pośpiech i ciekawość tętnie pulsów denerwujący
głód wrażeń, a potem dźwięki orkiestry, — upoiły go i porwały. Ale natchnienie formalne ogarnęło go za podniesieniem kurtyny. Co za potęga!... co za czar!...
Wszystkie oczy, wszystkie tchy skupiły się na tej odrobinie sztucznego życia, którą przy pomocy wysiłków wszystkich zbratanych muz wydawał z siebie cudotwórczy mózg poety.
Scena jaśnieje jak wizya, w aktorach jest coś olbrzymiego, boskiego.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>