Sample Image




Gdy dusze, zatrute pessymizmem, usiłowały w ten nizki sposób zachwiać kredyt kapłana (więc i kościoła w ogóle) — wśród zdrowej, umiarkowanej, pogodnie i trzeźwo rzeczy
biorącej większości dawały się słyszeć żarty:
— Kto się przeziębił, brać na poty i pod pierzynę, nie obgadywać księży.
Deszcz i apetyt wnet rozproszyły gromadkę.
Osierocona jedynaczka tymczasem, wsparta na ramieniu kuzyna, w łzach cała, szła do pustego domu, pojąc się pierwszą, gryzącą, goryczą świeżej żałoby, którą mrok, chlupot
ulewy i wilgotne zimno powietrza, szarpanego wichrami, powiększały bez końca.
Cios tem był dotkliwszy, że niespodziany.
Nie wiedziała bowiem o niczem, zerwawszy z rodziną wszelkie stosunki po tajemnem opuszczeniu domu matki wdowy, przed kilku miesiącami. Otrzymany wczoraj telegram jak grom w nią uderzył.
Zaledwie znalazła czas i siły do zajęcia się czarną sukienką i kapeluszem.
Roztapiała się teraz w bolących łzach zgryzoty, która kąsała bez litości jej słabe i czułe serce.
Po za tłumem opłotczan kuzyn Kubuś, pisarz miejscowego sądu, był tyra, który stawiając mężne czoło opinii wsparł swem ramieniem wykolejoną w kalwaryjskiej drodze na cmentarz,
z takiem współczuciem, jak gdyby nie miał prawa żywić do niej żalu odepchniętego i zdradzonego wielbiciela. Była mu wdzięczną bez granic.
Niczego się bardziej, spiesząc na pogrzeb, nie bala, jak tej hańbiącej pustki, którą dawni znajomi piętnować zechcą upadłą.
Przyjaźnie wyciągnięta dłoń tego chłopca uczyniła Rózię ślepą na jego ospą podziurawioną twarz, jego zezowate oczy i nos zadarty straszliwie.
Wydawał jej się najmilszym z ludzi, istotą drogą i blizką, w tej ciężkiej chwili bólu.
Zaraz po przybyciu do domu wyjęknęła też z pod pełnej łez chustki pokornie, żałośnie i cicho:
— Kubusiu?... — bojąc się, aby nie odszedł.
Stał przy oknie w niepewnej pozie czekania na sposobność, zapatrzony w krople brudnej wody, ciekące na ziemię posępnie, niby łzy, z jego przemokłych spodni i kapelusza.
— Co?
— Jesteś bardzo dobry.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>