Sample Image




Wśród zbitej gęstwy tropikalnego lasu kosmaty goryl, połączenie człowieka, satyra, dyabła i małpy, porywał wpół żelaznemi ramionami atlety eteryczną, skrzydlatą postać
dziewicy-anioła i rzucał ją potężnym ruchem w błotnistą kałużę, z dzikim, tryumfującym uśmiechem spełnianego gwałtu — dokoła zaś, w pewnem oddaleniu od króla lasów,
całe stada zwierząt i płazów, małpy, świnie, pantery, ropuchy, węże, z pysków powykrzywianych chichotem szatańskiej radości, podnosiły jedno wrzaskliwe wycie aplauzu na widok
zwycięzkiego pojedynku brutalnej siły z nikłym, powiewnym ideałem.
W tym świetnym wybuchu malarskiej twórczości jedna rzecz była słabą: anioł — właściwie puste miejsce, którego Gwiazdoń nie zdołał w pierwszym rozmachu natchnienia
zapełnić, naznaczywszy zaledwie paru niewyraźnemi liniami, co w tej części obrazu figurować miało. W tryumfie małpy nad aniołem brakło anioła.
Kiedy to płótno obejrzeli koledzy i kręcący się po pracowniach miłośnicy, powstał zgiełk niekłamanego podziwu dla młodego malarza, którego każda praca dotąd była nowym,
zdumiewająco śmiałym skokiem samorodnego talentu, torującego sobie z żywiołową mocą po niedostępnych bezdrożach sztuki własną ścieżkę na nowe szczyty.
Okrzykiwano go entuzyastycznie mistrzem i zaklinano, aby coprędzej wykończył malowidło, a raczej domalował jedyny brakujący szczegół: anioła, — a puści w świat arcydzieło.
Na nieszczęście Gwiazdoń, dziwak, jakiego świat nie widział, nie dotknął się więcej obrazu.
Wydrwiwał pochwały, odrzucał ofiarowane sobie honorarya, szydził z szkicu bez litości, byłby go zniszczył, gdyby mu w tem nie przeszkodzono.
Lecz płótno znajdowało się w pracowni kolegi. Po tym jednym, jedynym od kilku tygodni czy miesięcy dniu pracy, powrócił znów do pijatyk, gry i dziewcząt.
— Bój się Boga!
szaleńcze! co ty robisz?!... Zabijasz talent!... odpędzasz sławę z pod samych drzwi, zamiast je przed nią na rozcież otworzyć!
— Przyjdzie do mnie sama, nie bójcie się.
Mam szalone szczęście do kokot, — odpowiadał.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>