Sample Image




Jeden z blizkich znajomych, tknięty martwotą miny, z jaką Gwiazdoń odpowiedział kapeluszem na jego nieme przywitanie, nie mógł powstrzymać ciekawości i przystępując doń
zawołał:
— Jacek! jak się masz?!...
Zagadnięty zmięszał się.
Dookoła czarnych, milczących szkieł, po za któremi kryły się niewidzialne oczy, rozlał się po twarzy Gwiazdonia rumieniec bezradnego zakłopotania.
— Przepraszam — bąknął starając się uśmiechnąć — ale nie poznaję...
— Do dyabła!... Mnie nie poznajesz? Walerego?!... Cóż to za żarty!...
— Ach! to ty!... Wybacz...
Po głosie widzisz nie nauczyłem się jeszcze rozeznawać ludzi... a oczyma już nie mogę... Oślepłem.
— Nieprawda!...
— Tak jest mój drogi — całkowicie i na zawsze.
Zdejmuję kapelusz, kiedy mnie mój przewodnik trąci. Ale zatrzymaj to przy sobie proszę. Jako malarz nie mogę przyznawać się do ślepoty tak od razu...
Tamten spojrzał na niego zdziwionym i przerażonym, ale już tym szczerym, wolnym od instyktownego kłamstwa wzrokiem, jakim się patrzy w twarz niewidzącego.
— Widzisz — objaśniał Gwiazdoń, wziąwszy towarzysza pod ramię — jest któś, co mi płaci na koszta leczenia, wierząc, że odzyskam wzrok zupełnie — udaję bowiem, że go
jeszcze posiadam trochę — i że mu odrobię z lichwą pomoc. Ten... Krypciński...
co tak szczerze kocha sztukę i tak chętnie pomaga artystom, zarabiając na nich jak żydzi na bankrutach, sto za sto... Nie wiem.
czy sobie przypominasz, że nie chciałem nigdy nic sprzedać brudasowi, chociaż spokoju mi nie dawał.
Dziś czasy się zmieniły, dziś ja jemu zaproponowałem dokończenie "Anioła i małpy", jeżeli mi da środki na kuracyę... Ha, ha...
będę jedynym chyba z artystów, który orżnął zacnego mecenasa... Nie robię sobie z tego jednak żadnego skrupułu. Odbiorę, zaledwie małą czystkę tego, co zarobił na innych...
— Nie! nie!... To niemożliwe... Ty musisz wyzdrowieć choćby dlatego, ażeby obraz skończyć...
— Och jeżeli tylko dlatego, to dobrze się raczej stało, że oślepłem.
— Nie rozumiem cię.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>